Sierpień 2001.

JANUSZ KRZYŻOWSKI Muzyka Indii (Medyk 2000)


Wbrew temu, co może sugerować pełna rozmachu, barwna edycja nie jest to wyczerpująca monografia muzyki indyjskiej, ani też dzieło z zakresu etnomuzykologii. Autor jest z wykształcenia lekarzem i filozofem, a z zamiłowania obieżyświatem. Książka, napisana pod wpływem wypraw do Azji, jest rodzajem gawędy zafascynowanego tamtejszą kulturą pasjonata.

Swobodna, barwna narracja Krzyżowskiego łączy w sobie elementy reportażu i popularyzatorskiej opowieści o kulturze. Wiodący, tytułowy temat przedstawiony został w powiązaniu z dygresjami odwołującymi się do historii, religii, filozofii, sztuki i poezji. Trudno jednak byłoby pisać inaczej o muzyce Indii. Zasadnicza opowieść pełna jest inkrustracji - cytatów wydobytych z legend, dzieł religijnych i historycznych kronik Orientu, a także fragmentów poezji i tłumaczeń tekstów.

Wszystko to - uzupełnione kolorowymi reprodukcjami reporterskich zdjęć, dzieł sztuki, okładek płyt - z pewnością sprzyja lekturze. Jako gawęda pasjonata "Muzyka Indii" sprawia, że czytelnikowi udziela się fascynacja Wschodem. To jak opowieść podróżnicza, z tym że zamiast tempem przygód, uwodzi olśnieniami kulturą.

Autor rozpoczyna od klasycznej muzyki Indii, omawia muzyczną specyfikę i kulturowe zaplecze rag, potem przenosi nas w świat mistycznej muzyki muzułmańskich Sufich, pisze o tradycjach szkół gharan, muzyce Nepalu, Tybetu oraz poszczególnych regionów, uwzględniając tak tradycje muzyki sakralnej, jak i ludowej. Nie zapomina też o fenomenie muzyki Bollywood - indyjskiego przemysłu filmowego oraz historii przenikania muzyki indyjskiej do świata kultury Zachodu. Wszystko to uzupełnione jest przeglądem instrumentów, słownikiem artystów i dyskografią. Zasadniczy plan pracy budzi respekt. Jeśli jednak spojrzeć na "Muzykę Indii" po linii sugerowanej przez tytuł, książka po prostu wydaje się powierzchowna. I nie mam tu na myśli braku wnikliwych muzykologicznych analiz - bo przecież nie jest to praca naukowa. Brakuje mi głębszego wgryzienia się w muzyczny żywioł. Być może starczyłoby zmienić tytuł, na coś w rodzaju "W pogoni za muzyką Indii" i nie byłoby szans na nieporozumienia. Jako podróżnicza, popularyzatorska gawęda książka wciąga, jak rozprawa o muzyce pozostawia niedosyt. Chyba największym jej atutem pozostaje siła wyrazu, którą może inspirować do dalszych poszukiwań, do słuchania (szczególnie pod nieobecność podobnych prac na polskim rynku). Naprawdę warto dać się zainspirować. [Rafał Księżyk]





 

O autorze Dyplomy Wydarzenia Kontakt
Poezja Książki Bajki Tajwan Recenzje

 


Strona główna

Licznik: